Coffee Coffee #79

Najlepsze rady, jakie kiedykolwiek ...

Czas trwania: 1:00:46

O odcinku

#79 - Najlepsze rady, jakie kiedykolwiek dostałeś/dałeś (ew. dostałaś/dałaś)

Transkrypcja
Do czego? Znaczy poszedłem na hardcora wczoraj. Już zaczęło się. Jesteśmy? Tak, jesteśmy. We are live. Czy ja mam opowiedzieć jaki ze mnie jest Moron czy nie? Na początek dajesz. To będzie dobra anegdota na początek. Mam nadzieję, że tak. Moron jest taki, że wczoraj wsiadłem do, jak sam dobrze wiesz, do instalacji Omarchii, czyli Linuxa od DH. No i jak mówiłem, Linux nic się nie zmienił, ale go z wszystko zrobiłem, nie? Dobrze, ominąłem ten sklep, gdzie było napisane AR Linux, czyli skonfigurowałem tego archa z palca po prostu całego, tak jak się kiedyś robiło. Oj, [śmiech] ale zadziałał wszystko. Zadziałało na końcu, ale tak zeszła chwila. Oj, ja zrobiłem to ze skryptu. Zadziałało nawet na tym tosterze, który tam miałem. Nie, ale ja tylko sam instalację base po prostu, bo skrypt już potem jest super. Dobra robota D. Dobra, to zakładam, że w międzyczasie sprawdzamy, czy wszędzie działamy, jesteśmy. A może ja zacznę od formułek, czyli Cześć wszystkim. Tak w ogóle nie widzieliśmy się na żywo chyba z miesiąc czasu, tak mi się wydaje. Ale pora wrócić do formuły live, do formuły coffee. Jest ze mną Tomek, ja się nazywam Sebastian Gębski, a Wojtek chwilowo zniknął, ale mam mam nadzieję, że za momencik się pojawi.
A co to jest City Morning Coffee? To są nasze regularne, co zwykle dwutygodniowe spotkania, gdzie dla y senior technical leaders, czyli CTO, yyy, Directors of Engineering, VPS of Engineering, Senior Architect, Staff Engineers i tak dalej, i tak dalej i tych obecnych i tych aspirujących. Podczas tych spotkań, które trwają każdą godzinę, rozmawiamy sobie na jakiś jeden konkretny temat, oczywiście trzymając się podstaw internetowego Subaru, czyli generalnie staramy się, aby dyskusja była kulturalna. Jeżeli krytykujemy, to krytykujemy konkretne zachowania czy zdarzenia, a nie jakieś indywidualne osoby, ich cechy, ani nawet nie staramy się nie krytykować firm, a to nam różnie wychodzi. Więc dzisiejszy odcinek będzie poświęcony poradom, czyli taki luźny wakacyjny odcinek, najlepsze rady, które kiedykolwiek dostaliście albo daliście. Bez względu na to, czy z nich skorzystaliście, czy z nich nie skorzystaliście. Fajny będzie, ciekawy będzie ten kontekst, czyli kiedy te rady padły, od kogo one padły, czy wszystkie były od czata GPT, czy niekoniecznie.
A więc taki na ten odcinek mamy koncept. Dzisiaj można się zapisać na powiadomienia o kolejnych naszych sesjach na citymorning.cofe, Coffee, ale można też was śledzić w mediach społecznościowych, czyli na LinkedInie, czyli na y tak zwanym IE, czyli kiedyś nazywało się to Twitter, a nawet na Blu Skyu chyba też mam jakieś konto. Tak, że nie zmieni tylko na Elon albo coś takiego. [śmiech] Ale wiesz, to się po prostu wydawało, że to ćwierkanie jest takie jak nie przystoi tej randze, więc to to podejrzewam, że jest. Dobra, widzę, że na YouTubie to my chyba jesteśmy. Wojtek napisał, że startnik nie działa, ale lecimy. Wiesz w jakieś dolince, musi wyjechać na górkę. Dobra, to czekamy. Jesteśmy już sprawdziłem, więc możemy lecieć. Jest bosko. Więc ja się też przełączę w międzyczasie na czata, żeby też widzieć, czy ktoś coś do nas pisze. Nie zajmuj się tym, ja tutaj od tego jestem. Bosko. No więc porozmawiajmy sobie trochę o tych radach. najlepszych radach jakie dostaliście. Dostaliśmy Tomek w ogóle tak ja nie dzieliłem tego na żadne kategorie dlatego, że jak dzielimy na kategorie to czasami jest kwestia pamięci nie że akurat coś ci przyszło do głowy, co nie jest w tej kategorii,
będziesz na tym czekał, to ci wyleci z głowy. Bez sensu. No więc pogadajmy sobie tak zupełnie chaotycznie przez tę godzinkę. Gdybyś miał powiedzieć, przypomnieć sobie i podzielić się z nami jakąś radą, która miała duży wpływ na twoją karierę, która była goldem, którą byś tutaj tam chciał się podzielić, co by to było? Starling, powiem wszystko. [śmiech] Cześć Wojtek. Dobrze. Wiesz co, przepraszam, robiłem małą retrospekcję taką głosową w głowie. Nie rozmawialiśmy przed wejściem, że ty miałeś łatwiej, bo masz więcej notatów niż ja. E, ale tak y i kilka takich było. Nie jest ich dużo, nie? Yyy, ale kilka takich było. Yyy, i one się w zasadzie dzieliły na takie rzeczy, albo ktoś mi coś powiedział. Yyy, przeważnie przy okazji jakiejś sytuacji, nie? Czyli yyy jeszcze tylko zanim tam same konkrety czy coś takie, że złapałem się na tym, że nie miałem takiej sytuacji, że wiesz, ktoś siadł ze mną i postanowił mnie czegoś nauczyć.
Nie, raczej to było tak, że przy okazji jakieś sytuacji ktoś po prostu coś przekazał mimochodem albo celowo, więc nic nie za nic nie zastąpi chyba siedzenia w okopach, jak to się mówi, nie? I i robienia rzeczy po prostu. Dobrze. Chyba największa w ogóle porada, która czy czy taka z takich rzeczy, które mi pomogły w ogóle i ale nikt mi jej nie dał, tylko ja ją wyczytałem. To była trywialna jak sama cholera, ale skup się na rzeczach, na którymi masz kontrolę, a resztę ignoruj. I to yyy wyciągnąłem sobie z czytanek i innych rzeczy, potem wszyscy powtarzali i co prawda nie było stoicka doktryna, panie. Tak, tak, ale żebyś wiedział, jak sobie zacząłem nad tym myśleć, to od któregoś momentu w życiu, to to była największa zmiana dla mnie, nie? Czyli generalnie przemyślenie tego, nad czym się skupiam, na co spalam rzeczy i tak dalej. I to wpłynęło na bardzo wiele rzeczy i wpływa dalej też czy zawodowo, czy prywatnie. Ostatnio ktoś się mnie spytał, czy zawodowo, czy prywatnie to mi pomaga.
Yyy, i w obu nie. Y i y szczerze yyy jak patrzę wstecz to takich, które najwięcej zaważyły, takich które gdzieś wypracowałem modeli i tak dalej sobie w głowie, to to jest chyba największe, tak szczerze powiem, nie? No, ale były też inne takie. To może zacznę od początku kariery. Ty sobie nie nie kategoryzowałeś, ale sobie gdzieś spisałem timeline. I właśnie jak doszedłem do przyjęli mnie w takiej wielkiej korporacji, to przyjechał taki człowiek architekt, który już miał doświadczenie w tej korporacji, nie? I on robił nam takie wykład bardzo życiowy jak żyć w takim miejscu, nie? Miałś tam trochę doświadczenia, zapasem i tak dalej. I pamiętam i to mi zapadło bardzo w głowę wtedy, jak widać dotąd, że on powiedział jedną bardzo ważną rzecz, że jak się zaczyna gdziekolwiek coś robić i to można przełożyć ten to żeby przejść się po wszystkich ludziach, spytać się co robią i powiedzieć co ja robię, nie? Jakby z punktu widzenia zawodowego to był taki spoton, ale bardziej chodziło generalizując to, że nie da się, że to nie będzie tak, że ja będę siedział w jakiejś wieży i wszyscy zobaczą, że jestem wspaniały i wszystko robię i tak dalej, nie? tylko on mówił po prostu, jeżeli w ogóle chcesz mieć jakikolwiek wpływ, bo nawet nie chodziło o ten, to
ludzie muszą wiedzieć, że istniejesz. Yyy, no i muszą, musisz po prostu wiedzieć kim oni są i jeszcze wykazać zainteresowanie nimi, nie? E, i powiem szczerze, że to była bardzo dobra rzecz na początek takiego życia, y, że ktoś powiedział, zamiast siedzieć przy biurku, to weź idź, przejdź się przez piętro, pogadaj z każdym, niech oni wiedzą, kim jesteś, niech ty wiedz kim jesteś i tak dalej, nie? Więc szczerze powiem, to była taka pierwsza z takich, którą dostałem wcześniej i która gdzieś mi zapadła i potem ją stosowałem. Dobre. Kulturowo nie polskie kompletnie. A on był jeszcze bardziej ze wschody. To było ciekawe, nie? Okej, cool. Wojtek, jak tam stabilność twojego połączenia? Spróbujmy. Słuchajcie, w sensie ja jeszcze może nie będę za dużo mówił, więc dajcie mi jeszcze chwileczkę, żeby zobaczyć, czy wszystko jest okej. Także bardzo was przepraszam, bo faktycznie będąc na urlopie technikalia przeważyły po raz pierwszy nam. Czy mam być czy mam być bardzo dowcipny i spytać sięi jak wczorajsza impreza czy nie? O nie, nie. To [śmiech] spokojnie stary ten więc wiesz. No nie spoko.
Dobra na razie dajemy ci spokój. Jakby coś to podnoś łapkę. A tak w ogóle małe przypomnienie dla wszystkich, że jeżeli ktoś chce podzielić się swoimi tymi najlepszymi radami, które miał miała, to albo można na czacie. Widzimy czata z YouTubea, widzimy czata z Riversidea, a zaraz w ogóle mogę się z wami podzielić chyba tymi naszymi adresami riversowymi. O, na dole właśnie pod tym adresem można wbijać i tam jest czat. A jak tam wbijecie, to w ogóle możemy was zaprosić na live, w sensie na wideo albo na audio. Dobra, wracając. E, okej, ja mam tych różnych poradżo i też zrzuciłem je sobie po prostu zą trochę mam, ale lecisz. Więc one są chronologicznie. No też powiem jedną albo dwie. Z takich zupełnych początków dwie porady utkwiły mi w pamięci. Pierwsza na pewno tą historię już opowiadałem mam nadzieję, że niezbyt wiele razy to była chyba byłem jako konsultant na taki zupełnie świeży na pierwszym projekcie i miałem wypełnić swój pierwszy taki time report na podstawie którego klient był chargeowany po prostu jakaś tam faktura była wystawiana i pamiętam że ten time report trzeba było wydrukować i trzeba było go pospinać jakimś tam zszywaczem
no i ja już wszystko wydrukowałem wypełnione taki oczywiście przejęty bo pierwszy time report i próbuję go spinać i zszywacz nie działa. Taki wiecie najzwyklejszy jest zszywacz. No więc co zrobiłem? No otworzyłem go, zobaczyłem, że jakaś zszywka go tam zablokowała, włożyłem długopis, wyciągnąłem tą zszywkę, wyciągnąłem pokrzywione zszywki, uporządkowałem właściwie kolejności, bla bla bla bla bla bla. Zajęło mi to z 5 minut. No i potem złożyłem ten odszywacz, zszyłem, wszystko super. Starszy kolega, bardziej doświadczony, patrzy tak na mnie z takim stoickim spokojem i zadał mi pytanie. Nie pamiętam dokładnie jak to pytanie brzmiało tak w 100%, ale to było w stylu czy wiesz co zrobiłeś nie? A ja tak patrz na niego, o co mu chodzi, nie? No kurczę, naprawiłem już teraz każdy może sobie tam posszywać, nie? O co ci chodzi? On mówi to jest prawdopodobnie najdroższy zszywacz w historii tej organizacji. Czy ty wiesz jaki masz tam hourly rate, nie? Czy ty w związku z tym wiesz jaki jest koszt tego zszywacza? I on tego nie mówił w toksyczny sposób, nie? To to nie chodziło o to, żeby tam mnie jakoś tam, nie wiem, zdołować czy coś.
Ale ja to sobie zapamiętałem do tej chwili, że wszystkie akcje, wszystko co my robimy to gdzieś koniec końców przekłada się na pieniądze. To jest jakieś, jakieś roi, to jest jakaś wartość, którą wkładamy, ale też jakiś koszt. I taka zdrowa doza pragmatyzmu. Znaczy wiem, że tam zszywasz, to może jest lekka przesada, ale taka zdrowa dozał się na uczyłeś się na taniej rzeczy, tak? [śmiech] A taka zdrowa doza pragmatyzmu, nie da się od tego uciec, a próba ignorowania tego to będzie miała tylko negatywne jakieś tam konsekwencje. Mhm. To jest ciekawe, bo to dużo ludzi żyje w przekonaniu, że to robienie rzeczy jest ważne tych, którzy robią, a nie ich output. No i te nie ta strona, nazwijmy to, nie wiem, kosztowa, efortowa i tak dalej. Dobra, to była dłuższa opowiadka. Bo wiesz co, dosłownie ci pociągnę, bo to jest ciekawe i i możemy nawet kiedyś ten, bo to w szczególności u nas w kraju, u nas w branży jest takie przekonanie, że ta strona y generująca pieniądze to jest gorsza albo w ogóle nieważne, bo liczy się sztuka i innym rzeczy. No dobra, dobra.
Inna ciekawa historyjka też z tamtych czasów, bardzo chyba jednak mimo wszystko nietypowa, była taka, że ja studiowałem informatykę na AGH w Krakowie, więc yyy w ogóle byłem najerany na pisanie kodu. Pracowałem już tam od trzeciego roku studiów i nie miałem jakiegoś takiego głębokich przemyśleń na temat tego, jak będzie wyganała moja kariera, czy będę pisał kod tu, tu, tu, czy tu w tym, czym, tym w tym języku. Bardziej właśnie myślałem o tym, jak ja fantastyczne produkty będę napierdzielał. No i generalnie tak chodzę po tych rekrutacjach, jest fajnie, bo jest stanie na rynku, wszędzie mnie chcą, jest sympatycznie. I w pewnym momencie rozmawiam z kolegą, z którym mieszkałem przez rok, ale akurat wtedy już chyba nie mieszkaliśmy razem w gdzieś tam na jednej na jednej stancji i rozmawiam z nim i on mi tak mówi w ogóle pozdrawiam, może nas słucha Leszek pozdrawiam. I Leszek mówi no bo wiesz i byliśmy jeszcze wtedy na studiach, to był piąty rok. Leszek mówi: "No wiesz, no przecież nie miałem przez całe życie pisać tego kodu. No to pisanie kodu to jest trochę takie bycie kelnerem tak naprawdę. Ktoś ci przychodzi, mówi czego od ciebie chce, a ty jesteś tylko i wyłącznie sugusem i po prostu coś tam piszesz. To nie, tu chodzi o to właśnie o tę wartość. Chodzi o to, żeby zarabiać, nie chodzi o to, żeby potraktować to pisanie kodu jako narzędzie do tego, żeby robić prawdziwy biznes, bo prawdziwy biznes to sam kod
to jest tylko jakiś tam jego składnik. A i i w tym momencie jak on to powiedział to tak totalnie zaskoczył, że ja z automatu będziemy tak oczywiście nie nie ja nie zamierzam wcale pisać przez całe życie kodu podczas gdy w głowie miałem 100% będę przez całe życie pisał kod nie to jest dokładnie to co chcę robić ale znaczy zmusił mnie do myślenia i faktycznie zastanawiałem się nad tym głębiej i stwierdziłem że no teraz to ja na pewno chciałbym ten kod generalnie pisać ale faktycznie to jest coś będę czuł że mnie to ogranicza że jestem tylko i wyłącznie tym skład tym czynnikiem wytwórczym. Nie chciałbym tak w okopach skończyć przez całe życie. Wiecie co się stało? W sensie jeszcze nie skończyłem studiów albo dokładnie kończąc studia już się zatrudniłem w takiej mixed roli. Czyli de facto moją pierwszą rolą po studiach byla ktoś nazywał analityk i owszem tak 50% czasu to była taka robota stricte technologiczna ale 50% czasu to była właśnie taka trochę biznes analityka system analityka mocne rozumienie tego biznesu i tak już dalej poszło.
Także i jestem za to wdzięczny i szczerze mówiąc uważam, że to był bardzo dobry kierunek, że bycie na tym przecięciu i rozumienie obu tych światów i bycie fluent w obu tych światach to było naprawdę coś, co zrobiło bardzo wielką różnicę przynajnie w tej mojej tak zwanej karierze. Dobra, znowu była dłuższa anegdota, więc się teraz zamykam. Panowie, kto z ktoś z was się chce podzielić jakimś fajnym swoją poradą? Ale ja też mam anegdotę, to opowiem. spróbujmy. Mam nadzieję kciuki trzymam. Mi się udało. Dajesz. Wejdę. A to ja szybko spróbuję. Z takich początku z początku kariery miałem też różne przygody. I tak jak sobie mówi, że byłem bardzo zafascynowany różnymi różnymi tematami i pamiętam, że zaskoczyło mnie jak pracowałem w norskiej firmie. To jest słuchajcie początek lat 2000, znaczy tak połowa i mimo tego, że gdzieś tam y trochę byłem blisko frontendu, bo w Adobi Flexie pracowałem, trochę coś tam
na weekendzie się próbowało zrobić, bardzo mocne szkolenie UXowe przyszedłem, takie bardzo mocne, słuchajcie, dwa tygodnie taki bootcamp i pamiętam, że to co mnie najbardziej wtedy zaskoczyło i zostało ze mną na całe życie to jest to, że UX to jest absolutnie podstawowa część każdego produktu. skandynawskie myślenie, norweska firma Surprise, surprise i że tak naprawdę większość tego UXA to nie jest nawet interfejs użytkownika, ale często nawet backend, co jest całkowicie wiecie, jakby to powiedzieć ignorowane przez wielu specjalistów i w tym od tego momentu zawsze patrzyłem na produkt bardzo holistycznie i jest nawet polecam Nilsen, czyli ta grupa zajmująca się badaniami UXE ma taką bardzo dobrą dobre dobrą rozpiskę osiem poziomów UX w organizacji to polecam żeby się zapoznać i gdzie można zobaczyć gdzie po wielu wielu latach odkąd to wszystko już powinno być standardem jest wasza firma i pamiętam że jedną z rzeczy która ze mną została od tego momentu było to żeby właśnie holistycznie patrzeć i dokonywać pewnej transformacji żeby A ten produkt
jednak był dosyć głęboko zakorzeniony w organizacji. To było dla mnie taki mindblowing, że słuchajcie, wiecie co mierzyć, jak patrzeć na to strony backendu, gdzie do dziś, gdzie dziś pamiętam jak szczególnie nasz ten instruktor powiedział: "Słuchajcie, jeżeli myślicie, że UX to jest to jest tylko i wyłącznie UI, zobaczcie na stronę Googlea, tam jest tylko jeden input, dwa batony magia dzieje się pod maską i cały UX i dlaczego Google jest warty tyle jest warty to jest to wszystko co się stało pod maską więc to pamiętam że zostało ze mną całe życie troszeczkę innej beczki ale tak jak chronologicznie idziemy po karierze to chyba jedna z pierwszych rzeczy którą tak otworzyło mi mocne klapki spoko masz dajesz dobrze więc tak jak nie wiedziałem że będziemy mamy opowiadać anegdoty To za krótki odcinek będzie.
To krótkie anegdoty, same pułęy. No więc gdy byłem młodym web deweloperem, nie no dobrze, tak no ja się skupiłem trochę na puencie wtedy, ale spoko. To następną rozszerzę. To nawet dwie rzeczy, które się tam nałożyły, co tutaj teraz zgrupowałem. Faktycznie miałem tak, że jak już pracowałem w tym konsultingu, to przydarzył się, ja tam niech pan się boją młodą gwiazdą, wszystko szło do przodu, promocje i w ogóle splendory. No ale przydarzył się jakiś tam fckup. Ten faka był głupi z gatunków głupich jak głupich, częściowo produktowy, częściowo mój, bo był taki produkt, który chłopaki dewelopowali i jak go wydewelopowali to złapali się, że nie ma takiego sposobu jak przenieść dewelopmentu na produkcję, nie tego co się wydewelopowało w tym produkcie, bo my byliśmy w jakimś bardzo early stage tego, nie? No ja miałem klienta, dla którego pracowałem, to takie jest backstory. No i dewelopowałem dla niego ten jakieś tam rzeczy przez jakieś dwa miesiące i miałem jechać na wdrożenie i generalnie skasowałem WMkę z tym całym produktem, dewelopmentem, nie? No taki ten. No i tak no ja wtedy trochę spanikowałem i tak dalej i siadłem. Mieliśmy na szczęście starszych
ludzi w firmie bardziej doświadczonych i Krzysztof wtedy siadł ze mną też pozdrawiam. I on w zasadzie, bo ja ja generalnie przyszedłem z problemem, nie? Czyli przyszedłem z takim wielkim problemem pod tytułem skasowałem dwa miesiące pracy, klient za nią zapłacił i w ogóle i tak dalej i tak dalej. Nie. I to co on mi pokazał wtedy i to była duża lekcja to jest taka, że wtedy się nie panikuje tylko się po prostu, że to jest rzecz, która już się stała, nie? Więc generalnie to w ogóle już nie ma co nad tym się zastanawiać, bo to się stało, nie? Jest fakt. I teraz co robimy do przodu. E, no i tam były kilka takich właśnie rzeczy, które ja sobie wyciągnąłem na przyszłość, nie? Czyli po pierwsze y takie pytanie, co naj co najgorszego może się stać w tym wypadku z tego, co się stało, nie? Czyli generalnie what is the worst outcome taki e tej całej sytuacji, czyli okej, to co, coś się zawali i tak dalej. Potem jeden kolega Marek też też pozdrawiam, on mówi, że on ma bardzo prostą heorystykę czy dwa kroki od tego co się stało, ktoś ginie, bo jak nie, to jest okej, nie? To tak [śmiech] ej no jest to jakiś sposób kategoriacji problemów. No ale to co się wtedy nauczyłem to tak to po pierwsze, że te problemy, które nam się wydają, takie wielkie problemy, to już jak wtedy pokazał, to nie są wielkie problemy. One może wynikają tylko po prostu z emocji takich rzeczy. Trzeba usiąść się
zastanawiać, co się faktycznie stało, nie? I drugie jak do tego podejdziesz i jak to skomunikujesz, nie? Czyli generalnie czy po prostu wymyślisz te dwa kroki do przodu, jak to rozwiązać i czy skomunikujesz: "Panowie, z Fakapiłem, skasowałem pracę, nie mamy nic, nie?" Czy przyjdziesz i powiesz panowie to się wydarzyło, taki jest krok, taki będzie ten i krótko mówiąc, to mnie nauczyło tego, że dokładnie trzeba zacząć zarządzać tym, a że zastanowić się, co się wydarzyło, to co się wydarzyło, to już się wydarzyło. Nie ma sensu rozmyśleć nad tym, przemyśleć jak do tego podejść i jakie jest związanie, nie? Ale stamtąd pamiętam, zapamiętałem to takie, co się najgorsze może wydarzyć w związku z tym, co zrobiłeś, nie? I przeważnie te rzeczy są e mniej złe niż nam się wydaje, nie? E tam było bardzo prosto. Była kwestia komunikacji, zadzwonienia do klienta, powiedzenia: "Wiecie co, Tomek przyjedzie tydzień później." Była kwestia powiedzenia, wiesz, to weź sprawdź, czy nie masz backupu, nie? Bo może jednak masz i tak dalej, i tak dalej. To było już tylko ten, więc, ale wyciągnąłem z tego właśnie dokładnie to, że ten zadanie sobie pytania, co jest najgorszym outcomem danej decyzji czy danego faktu jest bardzo dobre. Ja to swoją drogą nawet gdzieś opisałem, bo ja to stosuję przy podejmowaniu jakichś decyzji małych i dużych swoich, nie?
Czyli nawet jak się zwalniałem z tej firmy potem Microsoftu, to też zadawałem sobie pytanie jaki będzie najgorszy outcome tego co robię, nie? I się okazuje, że to mocno pomaga, więc polecam. Ale backstory było takie jakby mówią, że to jest Jeffa Bezosa. To nie wiedziałem wtedy model. Dwa rodzaje drzwi. Tak. A nie, to jest dalej w ogóle, bo to jest dwa rodzaje drzwi. To jest czy odwracalne, czy nie, szkody i tak dalej. To to jest w ogóle jakby myślenie do przodu, worst outcome tego co się wydarzyło, nie? Czyli czy faktycznie to się wali na głowę tak jak ci się wydaje, nie? Mocno pomaga w rozwiązywaniu tego typu rzeczy. Okej. Ja może już bez anegdot, ale podsumuję swoje takie właśnie najlepsze rady, które dostałem wtedy w konsultingu, bo konsulting to w tych dobrych starych czasach konsultingu to była niezła szkoła życia, szczerze mówiąc. To prawda. y tylko trzeba było trafić w odpowiednie miejsca, gdzie była ta intensywność, gdzie były projekty, które nie było to twórczym jakimś tam powiedzmy, powiem nieładnie dojeniem klienta. No więc tak, yyy, parę tych porad y, które utkwiły mi w pamięci. Po pierwsze wszyscy jesteśmy sprzedawcami, a czyli my sprzedajemy zarówno wewnętrznie swojemu teamowi po jakieś pomysły na przykład po to, żeby mieć ich bin, ale tak samo przez cały czas sprzedajemy swoją karierę, swoje osiągnięcia. No i oczywiście sprzedajemy klientom, użytkownikom, ktokolwiek to
jest, ktokolwiek jest zainteresowany wynikami naszej pracy. A mało być bez anegdot, więc będzie bez anegdot. Trudno, jakoś to zagryzę zęby. Nie dajesz, jak jest dobra to warto. Ale już ją kiedyś mówiłem, więc jadę dalej. Więc tak, kolejna dobra lekcja z konsultingu, którą mam, to ty już ją w sumie trochę tak w połowie ją wymieniłeś, bo powiedziałeś coś takiego, że przyjąłeś z problemem. No więc ta lekcja to jest właśnie, żeby nie przychodzić z problemami, tylko też z rozwiązaniami, bo to wygląda zupełnie inaczej. Yyy, problemy, jeżeli nie masz rozwiązania. Okej, ja tutaj mogę y powinieneś eskalować, nie? Przepraszam, do kończę. Powinieneś eskalować. Natomiast yyy generalnie przyjście z jakimiś przynajmniej propozycjami rozwiązania to jest coś takiego, czy co jest oczekiwane w takim przypadku. Wojtek jedziesz? Chciałeś coś powiedzieć? Ja chciałem dodać do tego co powiedziałeś, bo to jest też na mojej liście, że ktoś mądry mi kiedyś powiedział jak przyszedłem z problemami, że nie po to mnie zatrudnił, żebym przychodził do niego z problemami dosłownie wprost jakieś wodę. I słuchajcie, tu się okazało niewrażliwe podejście, że to jest yyy, że to jest dokładnie yyy ta mentalność i tak naprawdę y jak popatrzymy pewnie na swoje kariery wstecz, to wszystko co nas y wynosiło na
kolejne poziomy, to było rozwiązanie jakiegoś problemu, a najlepsze co może być to rozwiązanie problemu leadershipu, czyli naszych naszych liderów i ich liderów. ymm pomaga nam mieć yyy większy wpływ na firmę. Tak jak Tomek mówiłeś, nieraz pomaga nam pewnie by stworzyć jakiś też swój branding wewnątrz firmy, co jest bardzo istotne. Co masz ten gigantyczny szoker w mojej karierze to było wtedy jak się nauczyłem i dowiedziałem się tego właśnie na podstawie rady czy czy takiej lekcji, której ktoś mi udzielił, że koniec końców jest mniej ważne czym żeśmy dokładnie wypełnili swoje zobowiązania kontaktowe wobec klienta jest znacznie ważniejsze czy klient jest zadowolony, bo to nie jest toż same. To są dwie zupełnie różne rzeczy. Ty byłeś w konsultingu? [śmiech] Znaczy to dziwne co powiedziałeś, więc wiesz, ta ta lekcja była dla mnie bardzo nieoczywista na początku, a ja zakładałem, no mamy kontrakt, jedziemy z tym kontraktem, według tego kontraktu będziemy rozliczani, no i potem co będzie następny kontrakt. Jakoś mi do głowy nie przychodziło, że jeżeli klient będzie wkurzony i będzie się czuł oszukany na przykład, że czegoś nie dopatrzył w tym kontrakcie, nie będzie winił samego siebie, tylko będzie winił
tą drugą stronę. I wiążąca się z tym jeszcze inna porada. Znowu ona pewnie byłaby trochę dłużej rozpisana i rozciągnięta w czasie, ale ja ją podsumuję. To jest to, że w ogóle my pracujemy z ludźmi, a nie tylko systemami. Z tymi ludźmi bardzo ważne są relacje. A relacja to nie jest coś takiego, co zbudujesz i już ją masz, tylko to jest coś takiego, co trzeba kultywować, gdzie trzeba to też podlega entropii i to też trzeba podlewać trochę paliwa i to też też jest coś, nad czym trzeba pracować i w życiu prywatnym, w życiu zawodowym. A ja tak jak mówię wychodziłem z informatyki i też byłem mega introwertyczny i generalnie mało mnie interesowali ludzie, bardziej mnie interesowały języki programowania, więc dla mnie to była ciężka lekcja i uważam, że cały czas jej się też trochę uczę. To nie jest tak, że ja już się jej nauczyłem do końca, ale to była bardzo cenna lekcja. A dobra, to rzuciłem chyba te trzy małe. Panowie, który z was czym chce jeszcze się podzielić? Ja bym tam dodał tylko plus plus do twoich, nie? Bo yy to są takie, widzisz, to jest w ogóle ciekawe, nie? Yyy tylko na chwilę taka dygresyjka. Yyy bo te rzeczy, które mówiłem, to są truizmy na końcu, jak o tym myślisz? Albo inaczej masz je tak wbite już w głowę, przynajmniej ja, że to są dla mnie truizmy. Ale faktycznie potem się
okazuje, że ktoś ci to musi powiedzieć pewnie czasami na początku, nie? To to w ogóle ten dobrze. Znaczy to co powiedziałeś wszystko to jest prawda. Trochę się śmiałem z tego konsultingu, bo to faktycznie jednak duża część działa na zasadzie dowieść zakres, a nie czy klient jest zadowolony. Jak już jesteśmy tylko przy tym, to ja podrzucę i potraktujemy to też w tej kategorii, ale ja czasami się powołuje na Worldlaya i już pomijając wszystkie inne rzeczy odnośnie Simona Wordlaya, co on wyprodukował, to polecam wszystkim zapoznać się z czymś takim, co się nazywa principles w tej w tej jego pracy, bo tam jedna z takich pierwszych principles, na które ludzie powinni zaadresować w organizacjach, ale to nie tylko się tego odnosi, to jest who is your user and focus on user nic, nie? I powiem szczerze, że to jest dużo mocniejsze niż się człowiek y człowiekowi wydaje, nawet jak zaaplikujesz to personalnie. I i mi to mocno dało też jakiś tam fokus w tym co robiłem. No bo to jest zastanowienie się po co to robisz na końcu, dla kogo, jaki to problem rozwiązuje, nie?
I jakbym ja miał teraz rzucić na podstawie tego porady i tego co ty powiedziałeś to jest, że to jest duży filtr w tym czym się zajmować, a czym się nie zajmować i że dużo wam daje jak czy mi dało też jak jesteś w opozycji do tego, że robisz wszystko, tylko po prostu myślisz czy to warto robić, czy nie warto i jasno mówisz czy czy to warto robić czy nie. Potem nawet jak ktoś się zdecyduje, że to robi twoimi rękami, to okej, ale to on podjął tą decyzję, ty nie wrzuciłeś, nie? Dobrze, ale wracając trochę anegdotycznie, ale też do takich rzeczy, które właśnie wyszły z okopów, nie? Miałem taką sytuację, że właśnie tak jak mówiłem, no pracowałem sobie w tym konsultingu i robiłem tam różne rzeczy i nawet nieźle mi szło podobno. Tak mi mówili różnymi sygnałami. I ta sama osoba, jak widać mamy jakieś wspólne przejścia. Krzysiek kiedyś mnie wziął e i on się właśnie zapytał, co ja robię, nie? yyy tak uproszczając, no to robię techniczne rzeczy, tu wszystko dowożę i tak dalej i tak dalej, nie? Ja bym powiedział wtedy taką rzecz, którą potem trudno mi było wdrożyć w życiu zostać na naturę, że że fajnie, że to wszystko robię, ale jest w tym jeden problem, że jak nie będę dowoził na czas tego, co mówię,
nawet jak dowiozę to tam dzień później, ale nie powiem o tym nikomu, to ludzie nie będą chcieli ze mną pracować, bo e ludzie działają w takiej funkcji e przewidywalności, nie? że on to bardzo prosto żołniersko ujął, że słuchaj, wszystko jest fajnie, że to robisz, wszyscy są zadowoleni z tego co dowozisz, ale jak nie będziesz tego robił w taki sposób jak obiecujesz i nie będziesz tego dowodził w czasie kiedy obiecujesz, to po prostu ludzie przestaną, zaczną cię unikać i coś będzie miało zły wpływ na twoją karierę i tak dalej, nie? Yyy, przekładając to właśnie dalej, to już jest moja trochę heorystyka, którą ja sobie wypracowałem, że tak jak powiedziałem, ludzie działają w funkcji nieprzewidywalności, czy przewidywalności, że oni chcą, żeby były rzeczy przewidywalne. I to co ja się nauczyłem wtedy, że i on mi wytłumaczył na tamtym etapie, że moje decyzje są powiązane z decyzjami innych ludzi, innych ludzi, innych ludzi. Nie, że ja coś mówię, to ktoś podejmuje jakiś efekt i tak dalej, znaczy jakąś swoją decyzję, czy komuś coś obiecuje i tak dalej, i tak dalej. Generalnie zrozumienie tego według mnie jest ważne i wtedy mi to uświadomiło, nie? Bo on powiedział: "Słuchaj, no jesteś tutaj, będziesz tam, ale jak będziesz pracował tak jak teraz chaotycznie, to po prostu im dalej wl, tym bardziej ci to będzie szkodzić." Więc generalnie pamięć, co chcesz z tym zrobić i y się ogarnij i zorganizuj bardziej, nie? I co ciekawe właśnie to
on też mi wtedy uzmysłowił, że to nie chodzi o to, że jak czegoś nie zrobię, to nie zrobiłem i mam przyjść powiedzieć, że nie zrobiłem. Tylko, że ważne jest to, czy ja to zakomunikowałem wcześniej, że tego nie zrobię, bo ludzie po prostu tylko muszą wiedzieć, że ja tego nie zrobię, nie? I on usunął kilka tam takich strachów z mojej głowy, że wiesz, jak nie zrobię ten czas, to po prostu ukrywam to czy coś. Więc polecam stosowanie tego i ja to dostałem właśnie to było dobre, bo ja to dostałem na pewnie w jakieś tam z 20 kilka lat temu i od tego czasu mi to dobrze pomogło. porada Wojtka jest starling nie zawsze działa. Mam takie takie momenty, że nie mogę się o tymować. Słuchajcie, to jest takie ciekawe. Dobra, to żeby nie przedłużać, ja wrzucę, chciałem, słuchaj, wrzucić jedną rzecz, którą polecam zrobić, która miała wpływ. Nie będę może się rozpowiadał jaka jest geneza, ale pracowałem z pracowałem faktycznie kiedyś z tak zwanym mentorem Executive,
jak to się i ta osoba mi pomogła wypracować pewien taki system powiedzieć system wartości, ale tak naprawdę to jest to, co wiecie faktycznie to, co szanuję, to co to co lubię, to co tak naprawdę chcę unikać. W wielkim skrócie. I to mi pomogło przygotować się do tego, żeby bardzo umiejętnie zadawać pytania na przykład podczas rozmów rekrutacyjnych i unikać właściwych firm i zatrudniać się do właściwych firm, podejrzewam i do tego co mówiliście właśnie jak planuje się kroki kariery, to ja polecam zrobienie sobie takie zadania bardzo i później to może bardzo dobrze pokierować kroki. kariery. Mhm. Chyba nam wycięła Wojtka.
Patrzę na tę swoją listę. Generalnie u mnie dosyć ciekawą kategorią jest ta kategoria taka międzyludzka. Dlaczego? Bo ja mam relatywnie małe IQ, to emotional intelligence, więc dla mnie wiele różnych yyy nazwijmy to prawd było wielkim objawieniem. Ale nie będę się jakoś tak specjalnie na ten temat rozpowiadał. Na przykład bardzo ciekawą lekcją dla mnie było, kiedy ktoś mnie tam ożenił z cytatem. Potem się dopiero dowiedziałem, że to jest cytat z ma Angelu, czyli że jak z kimś rozmawiamy, to ta osoba nie pamięta naszych słów, tylko pamięta jak się poczuła, kiedy te słowa usłyszała. To jest mega ważne w kontekście na przykład dawania feedbacku. To jest mega ważne w kontekście, no kiedy rozmawiam o jakichś tematach, które nie są do końca przyjemne. A i tutaj nakładają się ludzkie biasy, bo czasami ludzie wiele interpretują, wiele sobie zakładają i trochę szukają tego, co się tam za tymi słowami kryje. To jest też kwestia taka specyfika naszej kultury. W każdym razie ten cytat gdzieś tam za mną jest mocno za mną jest właśnie, że ludzie się pamiętają jak się czuli, a niekoniecznie dokładnie te słowa, które im powiedzieliśmy.
Powiedzieliśmy. A i oprócz tego w tym moim slociku teraz jeszcze mam parę takich dobrych porad dotyczących samej kariery też, które dawali mi ludzie, zwłaszcza w tym pierwszym etapie, nie? Teraz to już może mniej, ale w tym pierwszym etapie. Na przykład pierwsza taka bardzo dobra porada była taka, że jeżeli myślisz, że twoja jakakolwiek firma poprowadzi twoją karierę, bo wiele osób tak myśli, bo firma przychodzi i mówi jakieś ścieżki karierowe, jakie to opcje są. Więc jeżeli myślisz, że jakaś firma poprowadzi jakakolwiek twoją karierę, to jesteś mega naiwny i nie rób tego, bo nawet jak to zrobi to na pewno myśląc o swoim interesie, a nie twoim. Więc samemu, sama poprowadź swoją karierę, a nie daj, nie ceduj tego na jakąkolwiek firmę. To jest mega istotna porada. bardzo ważna. Please, trzymajcie się tego. Weźcie sobie to wszyscy do serca. Kolejna ważna kariera, z której się ludzie śmiali, nie kariera, porada z kó się ludzie śmiali, pamiętam jeszcze 2014-2015 była taka, że swoją karierę należy dywersyfikować, czyli stawianie tylko i wyłącznie na jednego konia, na jakiegoś bardzo, że tak powiem, wąską specjalizację bez w ogóle wyglądania gdzieś na zewnątrz jest po prostu bardzo ryzykowne i okej, bit może czasami się to jest w stanie obronić, ale my nie przewidzimy tego, co się wydaje, wydarzy w przyszłości. Więc ludzie patrzyli na mnie i się dziwili, czemu ja tam nie wiem siedząc głęboko w
jakichś Dnetach to zaczynam dotykać jakiś na przykład nie wiem sparków i big data na JVM jeszcze żeby było zabawnie, nie? Więc co to mam? Czy mam za dużo wolnego czasu? Być może nie. Ale uważam, że to na przykład był bardzo dobry krok. I tutaj wiadomo jeszcześ wiąże się z tym jakiś x takich małych, nie wiem, heurystyk, powiedzeń, porad typu: "Uważaj, żeby twoja kariera to by to było faktycznie 10 lat doświadczenia, a nie 10 razy ten sam rok doświadczenia". Czyli zadbaj o to, żeby cały czas było coś, co rozwija cię i popycha cię do przodu. To jest to było bardzo istotne, nie? I z ostatnich takich rzeczy karierowych rzecz, która zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Nie wiem czy to się klasyfikuje jako porada, bo to wyczytałem w książce de facto, więc to była porada autora książki, ale to był ten framework good game Michaela Lopa. To już dla kogoś, kto jest na poziomie menedżerskim to jest to ten sposób weryfikacji, czy jesteś we właściwym miejscu, we właściwym czasie, czy to jest środowisko pracy dla ciebie. To dla menagera uważam, że good game to jest chyba najlepszy taki mentalny framework, o jakim ja słyszałem, jak ja widziałem.
Dobra, rozgadałem się. To już było chyba nawet cztery porady. Do pierwszej rzeczy, do pierwszej rzeczy, której powiedziałeś, czyli kariery takiej wiesz w jednej firmie długim. Ja pamiętam, że to jest przypomniało mi się to się ładnie nazywa też opportunity paradox, czyli że firma potrafi obiecuje ścieżkę kariery, po czym tak naprawdę się okazuje, że ścieżka kariery może nie jest aż taka aż taka nam się wydawało. I pamiętam, że czytałem paper, to trzeba by mógł spróbować go znaleźć, ale który opowiadał, że to da się też wykryć po tym, czy pracownicy zostają, jaki jest długi ten w firmie. Jeżeli wiecie obiecuje oficjalnie nam karierę, a teniur nie jest zbyt długi, no to mamy do czynienia oczywiście z tym, że te oportunity z wewnątrz nie są aż takie, jak się by wydawało z zewnątrz. Więc polecam właśnie też może trochę bardziej researchowo podejść do firm, do których na przykład planujecie zatrudnienie.
No to w ogóle uderzyliście w taki temat, to jak się mam odnieść, ale to też był wynik jakiś tam, tylko to nie było tak, że to dostałem w ramach m jednej porady, tylko to jest wynik bardziej rozmów z ludźmi w różnych miejscach. O, to jest w ogóle ciekawe. Yyy, to tak trochę mi przyszło do głowy teraz jak rozmawiamy, ale jak y znaczy jakbym miał zgeneralizować porady, wystawcie się na różne doświadczenia, w szczególności różnych ludzi z różnych miejsc i im szybciej, tym lepiej, nie? E, dlaczego? Bo jak byłem w Stanach pierwszy kilka razy i spotkałem ludzi z różnych miejsc, to się okazało, że oni mają dużo ciekawych pomysłów, na które nigdy nie wpadłem. Na przykład jeden z takich pomysłów, jeżeli chodzi o karierę to i taka właśnie też to było zmieniaj karierę raz na kilka lat w ramach nawet tej samej firmy, nie? Yyy, żebyś właśnie wszedł w różne buty, różne role, poznał różnych ludzi i tak dalej. Y i to było nieoczywiste. Ale y to, co ty, Sebastian powiedziałeś swoją drogą muszę ci zrobić taką koszulkę AQ slash death null. Nie, to takie pierwsze, co mi przyszło do głowy, jak mówiłeś.
[śmiech] Ale spoko. E patrz, straciłem wątek. A tak jak powiedziałem, to był wynik jakiś tam dużych przemyśleń, znaczy kilku różnych ludzi mówiących rzeczy i przemyśleń na ten temat. Więc jedna rzecz taka yyy żeby nie mylić firmy yyy z życiem, nie kariery z życiem i tak dalej, ale to w szczególności w dużych firmach ja to tam obserwowałem yyy to było to, że yyy yyy ludzie generalnie myśleli, że to co robią to jest jakby to czym żyją, nie? Oddziel to. I to mi tam kilku ludzi wytłumaczyło, a bardziej pokazało też swoim zachowaniem, nie? że firma jest ważna. Robimy tutaj ważne rzeczy, robimy je dobrze, ale to nie jest coś, co jest set for life, to nie jest układanie sobie życia dookoła tego, nie? I to było ciekawe. Druga i ona była właśnie od ludzi gdzieś tam zagrańicy bardziej takiej, dlatego że oni to już przeszli, to oni powiedzieli: "Słuchaj, jeżeli chcesz coś robić, to zastanów się". O, kamera mi się połączyła. Ciekawe. Zastanów się, czy gdzie jest środek tego, co chcesz robić, nie? Że generalnie podejmując decyzję na przykład czy chcesz się, czy chcesz się ruszyć z
kraju, czy nie, ograniczasz lub nie swoją karierę, nie? Albo to, co jesteś w stanie zrobić. I to nawet nie jest złe, tylko żebyś był tego świadomy, nie? było bardzo konkretnie, bo to rozmawialiśmy o tym, wiesz, ja tam wtedy byłem w dużej firmie, ta firma robiła ciekawe rzeczy, no i było co ja mogę robić, nie? I oni powiedzieli, możesz robić to, to, to, to, to, to, to, to, ale jak chcesz wyjść dalej, to będziesz musiał wyjechać, nie? I teraz pytanie, czy chcesz wyjechać, nie? Bo jeżeli po prostu ośrodek decyzyjny jest gdzie indziej, tutaj dojdziesz do tego i będziesz musiał wymyśleć coś innego, nie? Więc generalnie ja z tego przekułem to u siebie, że ale to w szczególności dalej jakby w rozwoju na taki skrót życiowy czy heatystykę, że to jest bardziej w którymś momencie zaczyna się myśleć o tym jaki chcesz styl życia prowadzić, co chcesz robić, a nie gdzie będziesz pracował i co ten, nie? Więc jak podejmujesz jakiekolwiek decyzje, to zastanów się, czy to pasuje do stylu życia, który chcesz prowadzić, albo czy nie chcesz zmienić tego stylu życia versus to, jak podejmujesz decyzję, gdzie będziesz i tak dalej. Sebastian widzę głęboko się nie zgadza, nie? Dlaczego?
takie przemyślenie i to tak to dało mi trochę do myślenia wtedy i ja wtedy przemyślałem swoje rzeczy, nie? Na przykład właśnie zmieniłem, wyszedłem z tej firmy, bo wiedziałem, że nie chcę się przenieść gdzieś tam za granicę i tak dalej, nie? No ale to ciekawe było. Wojtek, twoja kolej. Słuchajcie, przepraszam, bo miałem urwało. Proszę kontynuację. Przepraszam was bardzo. Spoko, no problemu. Mam dużą listę tematów czy porad związanych z czasem, e, których ktoś mi gdzieś tam udzielił, ale to może streszcze, bo to też często są takie rzeczy, o których mówi się oczywiste. Więc tak, ja się nauczyłem po pierwsze, że czas jest skończony i nauczyłem się o tym pod różnymi względami albo w różny sposób. Więc po pierwsze ktoś mi kiedyś powiedział, że słuchaj, jesteś mega, w ogóle fajnie ci to idzie, robota pali ci się w rękach, ale jak chcesz się skalować, to w końcu zabraknie ci czasu w dobie, więc musisz to robić inaczej. Musisz to być przez innych ludzi, a więc pomyśl o tym. I to było coś, co mnie pchnęło na leadership.
Tak zupełnie totalnie. To jest jedna rzecz. Druga dla mnie taka mega porada to też było ktoś mnie kiedyś skierował na książkę, nie powsiążka miała te co to był za tytuł do wygrzebania. Nie wiem czy to nie był Adam Grant przypadkiem. A ta książka to było tam była taka bardzo fajna paralela porównanie życia do żonglowania piłeczkami, że piłeczki odzwierciedlają różne sfery naszego życia i teraz te piłeczki są zrobione z różnych materiałów. Jak te są zrobione z gliny, ze szkła, z gumy. Też chodzi o to, że jak żonglujesz i starasz się wszystko robić na raz, no to część z nich może ci po prostu wypaść z ręki. Jeżeli w ogóle niektóre ignorujesz, to one w ogóle ci polecą na ziemię, nie? I są takie, których już nie zlepisz. Jak będzie ze szkła, to już tego razem nie skleisz. Więc ta nauka dla mnie polegała na tym, że są pewne sfery życiowe, które możesz ignorować przez chwilę, ale tylko przez chwilę, a potem już ta szkoda może być nieodwracalna.
To dla mnie też było takie duże, nie wiem czy olśnienie, ale takie coś, co mi tam gdzieś to towarzyszy jakiś mechanizm kontrolny w życiu. A i i chyba to ostatnie takie duże olśnienie, to chyba Tomek mi to polecił, przeczytanie tej książki Die with Zero. Zaj pierdzielista. W sensie to była mega porada. W ogóle książka jest świetna i bardzo mocno zmienia mindset myślenia, jeżeli chodzi o korzystanie z życia i o to, co jest w życiu ważne i po co robimy pewne rzeczy, na przykład po co pracujemy. Więc to była super porada. Dziękuję bardzo. A yyy jeżeli chodzi o te takie związane z czasem, to myślę, że chyba to to takie najważniejsze powiedziałem. Tomasz, co tam? Dobrze, to ja wejdę yyy w wątek, bo jak już mnie wywołałeś, bo ja tylko dobre porady daję, nie? Ale jak już yyy ten yyy kwestii zarządzania czasem, ja w tym byłem akurat słaby zawsze potem się nauczyłem, życie mnie nauczyło i ten, ale nauczyłem się tym robić. E trochę y trochę już mówiłem, nie? ta zasada wyciągnięta ze stoicyzmu, skup się na rzeczach nad którymi ty masz kontrolę to ono w tym pomogło, ale to nie jest możliwe do końca, nie? Bo w szczególności jak ja tam gdzieś pracowałem w organizacji, no to czasami musisz robić rzeczy różne, nie? Yyy i ja sobie ukułem to bardziej chyba właśnie
też znowu z różnych yyy hintów od ludzi i tak dalej. Yyy yyy między innymi to z tego co powiedziałeś, nie, że masz skończoną ilość czasu. To ja taką heorystykę, którą potem też znowu sobie yyy powtarzam czasami ludziom jako taki bon. Jak miałem spotkania w firmie, to zawsze jak ktoś mi zadawał pewne pytania, to ja mówiłem: "Słuchajcie, teraz wchodzimy w obszar takich skrótów życiowych Bomek, więc przyjmijcie je na klatę". Potem możecie z nimi zrobić lub coś nie zrobić. Jedno, jeden z takich skrótów, do którego doszedłem, to jest taki, że życie składa się z dwóch kupek problemów. Twoich problemów i problemów innych ludzi, nie? I generalnie większość aktywności ludzi sprowadza się do tego, że przekładają swoje problemy na twoją kupkę problemów. Nie mam też do tego taki tam bubble teorii, że wiesz, problemy zawsze bąbelkują do góry i zatrzymują się na najwyższym możliwym poziomie. pytanie, czy to jest twój poziom, czy nie. Y i yyy i to mnie w ogóle wiesz, ja to sprowadziłem do tego, że jak dostaję takie rzeczy do zrobienia, to się mocno zastanawiam, czy ja powinienem się w ogóle tym zajmować, nie? E, i czy to jest problem, czy to jest mój problem, czy ktoś chce zrobić ten problem moim problemem. Nie no, bo upraszczając jest skończona ilość czasu i nieskończona ilość rzeczy, które można ci wrzucić.
I na początku kiedyś ja bardzo mocno brałem te rzeczy i się wszystkim zajmowałem i tak dalej, i tak dalej, a potem zacząłem to mocno filtrować, nie? yyy co prowadzi mnie do kolejnej takiej heorystyki i ona też jest, znaczy ja to nazywam heorystyką, ale nie wiem czy dobrze użyłem tego słowa, bo zawsze słownik to jest straszna rzecz, ale która yyy została wypracowana z takich wielu właśnie rozmów z ludźmi, jak oni do tego podchodzą, jak się zajmują, czym, jak zarządzają swoim czasem. Ja mam jedno bardzo ważne pytanie, z którego mój kolega się zawsze śmieje, które zadaje sobie w takich momentach, czyli jak wpada mi jakaś rzecz, to się pytam, po co mi to? Nie. I to jest według mnie niedoceniane prosto proste pytanie, czyli powiedzmy, jak mi ktoś coś zaproponuje, no to jest pytanie po co mi to? Czy ja to albo ja na przykład wiesz, nie wiem, chciałbym w tej chwili sobie zakupić dom gdzie indziej, nie? No to też jest bardzo dobre pytanie. Po co mi to? Więc generalnie też są takie dwie dwie rzeczy, które pomagają filtrować to, na czym się skupiasz, nie? No i teraz to będzie bon albo znowu taki truizm bardziej,
że w zasadzie jednym z ważniejszych zasobów to jest uwaga oprócz czasu, nie? Więc ja używam tego, żeby filtrować to, na czym się skupiam po prostu. Chyba nikt mi tego nie powiedział, chyba sam to gdzieś tam w drodze wykułem z różnych rzeczy, ale z wieloma ludźmi o tym rozmawiałem po prostu. Jak do tego podchodzą, nie? jak coś robią, oni mi pokazywali jak podchodzą do zarządzania swoim czasem i tak dalej. Jeżeli chodzi jeszcze o zarządzanie swoim czasem, to teraz rzucę kolejną taką, którą zawsze ludziom powtarzam i możecie to przyjąć jako poradę albo ten nie ma nic dłuższego niż pytanie czy masz 5 minut. [śmiech] Coś w tym jest. Wojtek [śmiech] do pierwszego, do pierwszej tak, tak, do pierwszej rzeczy, której wspominałeś, to mi się, mi się przypomniało sporad. słuchajcie wyczytanych książkach to pamiętam, że jedną z takich pozycji, która mocno zmieniła sposób mojego myślenia, a to było give and take Adama Granta. pewnie czytaliście generalnie, że świadzieli się na osoby, które yyy automatycznie yyy automatycznie yyy biorą i przede wszystkim są, można by powiedzieć, pasożytami i y na yy tutaj to było to, że wrzucają ci właśnie co mówiłeś, że wrzucają ci swoje problemy,
osoby, które automatycznie nie biorą i chętnie pomagają. No i jest jeszcze grupka ludzi pośrodku, ale generalnie rzecz mówiąc zrozumienie pamiętam jak jak działa też byłem taką osobą gdzie którą można przyjść wrócić wezmę wiesz mogę i tak dalej i tak dalej i zrozumienie okej jak sobie z tym poradzić a żeby czuć się z tym dobrze i żeby wiedzieć że będą się czulić dobrze no było myślę że bardzo pomocne dla mnie w pewnym momenciehm Dobra, widzę, że mamy, ja mam tego bardzo dużo, nie zdążymy tego wszystkiego dzisiaj omówić, ale to takie znowu perełki może z zupełnie innego podwórka. Słuchajcie, pracując w Amazonie nauczyłem się dużo Jeffa Bezosa, bo to jest śmieszne, to już nie pracowałem z gościem bezpośrednio, nie byłem w nim nigdy w tym samym pokoju, ale jednak facet ma kilka bardzo mocnych takich punchlineów, które są, uważam, bardzo praktyczne, bardzo przydatne i mnie gdzieś tam mocno się wyryły gdzieś w psychę. Ja bym wrzucił takie trzy, które mi naprawdę pomagają, jeżeli chodzi o o takie codzienne myślenie. A więc tak, pierwszy z nich to jest ta strategia yyy minimalizacji wyrzutów sumienia. On kiedyś powiedział, że jak miał 80 lat,
jak będzie miał 80 lat, to chciałbym mieć jak najmniej wyrzutów sumienia i to, ale to chcę o tym myśleć już teraz, już dzisiaj i to jest złote. Bardzo mi to utkwiło. Kolejna rzecz, która bardzo mi pomogła zrozumieć jak działają organizacje i to zacytuję, dobre intencje nie działają. To co działa te mechanizmy, a to trzeba sobie trzeba po prostu powiedzieć. Naprawdę nikt tak wyraźnie, dobitnie tego nie mówi, jak mówi to ten facet. Po to są te mechanizmy. Mechanizm czasem może być procesem, może być nawet ręcznym procesem, ale takim, który jest przez kogoś nadzorowany, za który ktoś jest odpowiedzialny, jest jasna odpowiedzialność i tak dalej. Więc to jest też coś co słuchajcie, ja już wtedy miałem ze prawie 20 lat doświadczenia i to mimo wszystko było dla mnie jakimś takim mega dużym, nazwijmy to, oświeceniem. I ostatnie z tych takich, które chciałem tutaj zacytować, chociaż jest ich więcej. Mówiliśmy nawet o tych słynnych decyzjach jedno i dwukierunkowych, ale ostatnie to jest te flywhel effect, czyli jakby ten magiczny.
Możej rozwinięcia decyzję. To pewnie Tomek będzie chciał jeszcze powiedzieć, bo tematy gdzieś tam na liście. Natomiast wając tego flywheel effect to jest kwestia zarówno składanego procenta, czyli że czerpiemy z tego co już żeśmy wypracowali jak i kwestia tego, że jeżeli zbudujemy mechanizm, który sam siebie nakręca, czyli nasz output jest inputem kolejnego kroku, to w tym momencie odkrywamy de facto receptę na udane skalowanie i też no zbudowanie takiego trendu, któremu już tylko i wyłącznie trzeba pomagać i go przyspieszać. A nie trzeba wkładać dużo energii w jego samoutrzymanie. A jeżeli chodzi o te decyzje, no to Tomek jak nie będziesz nic mówił, no to co decyzje jednak kierunkowe, dwukierunkowe, czyli szybkie podejmowanie decyzji to jest jedna z kluczowych czynności, które wykonuje każdy lider, każdy menagżer i de facto każda osoba, ale nie nad każdą decyzją trzeba tyle samo deliberować. Więc są takie decyzje, które można szybko zmienić, które jest łatwo zmienić. W związku z tym powinniśmy je podejmować szybko, bez kompletu wiedzy na podstawie jakieś tam wiedzy cząstkowej, bo zawsze możemy dokonać niezbędnej korekty. Ale jest też czasami kilka takich decyzji, takie każdy exek podejmuje w ciągu kwartału takich trzy, cztery, które są rzeczywiście absolutnie kluczowe i
ciężko jest takiej drogi zawrócić. Każ każdy podejmuje takie dokładnie. I to są te decyzje jednokierunkowe. Tutaj ten koszt cofnięcia czy zmian jest zbyt duży i wtedy trzeba mieć więcej informacji. Wtedy trzeba wtedy ta decyzja powinna być bardziej przemyślana i wtedy również no sam mechanizm jej podejmowania powinien też uwzględniać znacznie więcej osób, które faktycznie mają w tym jakiś tam stak. To chyba najkrótszy możliwy opis, który ma sens. Ja miałem takie dwa punkty do tego tylko, czy jest odwrócalna lub nie i jaki jest jej koszt i koszt alternatywny. Mhm. Dobra. Co tam jeszcze macie? Mamy jeszcze 7 minut. 7 minut. Y, do tego co, do tego co mówić, ja chciałem dodać w międzyczasie do tego co mówiłeś, to mi się przypomniało, że kiedyś pamiętam, że próbowałem wziąć na różd ten słynny maskowy problem solving algorythm i on on się sprawdza, muszę przyznać, trzeba się go nauczyć. To jest pierwsza tam jest, słuchajcie, pięć kroków. Pierwsze to jest y on mówi make requirements less dump, tak że bierzemy przede wszystkie wymagania i je uprawiamy. Szczególnie w dużych projektach te wymagania bardzo
często są rozbuchane, rozbudowane, niepotrzebne. Czy to są wiecie na przykład w projekcie czy non function requirements, czyli po prostu zrobić dumpsa kwestionować. Drugi krok to on jest takie mówi żeby usunąć część procesu albo albo produktu, bo jest niepotrzebny i tylko komplikuje sprawy. Trzeci, no to trzeci krok to jest uprościć, czwarty przyspieszyć, piąty zautomatyzować, jeżeli się udało osiągnąć pewien pewien rodzaj zadowolenia z tych poprzednich kroków. To jest pierwszy pierwszy ten jego framework. drugi. No to pamiętam, że jak przeczytałem chyba tą jego pierwszą biografię, to bardzo postarałem się zgłębić temat i wuczyć się w ten w podejście, czyli First Princ thinking. To nie jest takie nie takie oczywiste i żałuję, że tego się nie uczę na przykład w ludziach jako jako jedną z podstawowych umiejętności, bo właśnie patrzę naje stareki. Słuchajcie, to pierwsza pierwszy krok to jest deconstruct, czyli tak naprawdę chodzi o to, żeby patrząc na dany produkt albo na dany
problem tak to rozbić, żeby zobaczyć co co jest takimi korowymi wymaganiami, korowymiami tego tego produktu. Drugie to jest rozbite mówi challeng taky kwestionować dlaczego doskonale słuchajcie bo tak naprawdę rzeczy jakie tylko wrzucone tramektować rozwiązanie to są takie dwa pojścia które nauczyć Dobrze. Ja z czymś bym się nie zgodził, co on powiedział, bo ostatnio doklejałem w swojej Tesli kierunkowskaz znowu, więc usuwanie kierunkowskazu to był błąd Alon, ale spoko, inni go naprawili. [śmiech] Jeszcze tylko do tego co Sebastian mówiłeś pytanie. Nie masz tej dodowej chesli?
No nie mam. Bo tak, znaczy musiałem wrócić chwilę teraz tokiem myślowym, bo jak mówiłeś o tym, to mi się przypomniały dwie rzeczy i one są w miarę takie duże dla mnie były też, nie? Czyli po pierwsze jak się coś robi i to było coś, co usłyszałem od kogoś i dało mi tak jakby, znaczy znowu, nie, ktoś powiedział i to pykło, że tak się powinno robić, nie? Że w którymś momencie nauczyłem się patrzeć na to, że nie do końca, ale gdzie jest twój lewart, nie? Czyli zajmuj się rzeczami, gdzie twój, gdzie możesz mieć lever. To odnośnie tego, co powiedziałeś też compounding, affekcji i tak dalej, nie? Że jeżeli coś robisz, no to okej, możesz trochę o tym mówiliśmy na początku, ale że są działania w których możesz zrobić to sam i tak dalej, ale pomyśl gdzie masz największy impact versus włożony wysiłek, nie? I zajmij się tym najlepiej, nie? A druga taka zasada też, którą od kolegi i porada, że jak cokolwiek robisz, to zawsze hedziuj ryzyka, nie? Czyli yyy yyy jak potrzebujesz człowieka, to znajdź dwóch, nie? Bo jeden zawsze zniknie. Jak masz podwykonawcę, to miej listę tam dwóch czy trzech, nie? Bo jeden zawsze zniknie. E coś tam robisz, no to yyy załóż, że może coś jednak pójdzie nie tak, a nie zawsze optymistycznie i
więc takie dwa podejścia czystożyciowe pod tytułem patrz gdzie masz lewar i zajmij się, skup na tym. Albo przynajmniej bądź świadom, że robisz coś, co może niekoniecznie powinieneś robić. A drugie to jest właśnie dokładnie zarządzanie ryzykiem i tak jakby myślenie w opcjach, nie? I o i to też była taka duża rzecz, którą akurat wciągnąłem sobie z czytania różnych rzeczy, czyli porad przekazanych nie wprost, to jest myślenie w opcjach, nie? Optionality, że na przykład chcę mieć zawsze otwartą jakąś opcję albo że ma to swoją zaletę i ma swój koszt też, nie? Ale mi to na przykład dużo pomaga też w kwestii jakieś tam podejmowania decyzji, trzymania rzeczy, on trak i tak dalej. Wojtek chyba skraszował, bo dostałem ciekawie komunikat reversal Wojtek run out of storage, ale mam dwie minuty. Ale zaczekaj, on skraszował statlinka naprawdę nie wiem. A coś coś na pewno skraszował. Mam dwie minuty. Wrzucę ostatnie trzy rzeczy. Przepatrzyłem co mam na swojej liście z takich, które jeszcze chciałbym o nich powiedzieć. Pierwsza to jest taka mocno na wczesnym etapie kariery i to jest, słuchajcie, nikt nie jest zainteresowany twoimi wymówkami. Jakby victim jest słaby, nie?
bo te wymówki mogą brzmieć sensownie, ale to nikogo nie interesuje. To jest taka pierwsza porada, która była bardzo, bardzo cenna. Druga porada, że przez całe życie pracujesz nad swoją komunikacją, a przede wszystkim nad tym, żeby ona była krótsza. Ona zawsze może być krótsza. To jest coś, nad czym się pracuje w trybie ciągłym, czyli nad tym, żeby komunikacja była klarowna, żeby pozbywać się złych nawyków, nie tylko fillerów, ale również jakieś trybu pasywnego, pewnych słów, które rozmydlają znaczenie. Więc pracujcie zawsze nad swoją komunikacją. Jest mnóstwo różnych technik, których tutaj można używać. Ta ten quest nigdy nie jest skończony, nigdy nie jest zamknięty. To jest druga taka bardzo ważna porada, która ja w ogóle zawsze uważałem, że jestem świetny, jeżeli chodzi o komunikację. Tylko, że moja komunikacja na początku była mocno bizantyjska, a okazuje się, że to nie do końca jest to, co jest oczekiwane. Chyba, że jesteś autorem, nie wiem, książek albo chcesz być autorem książek jakiś beletrystycznych. I ostatnia, ostatnia, to byłby dłuższy temat, ale to dotyczy szczęścia. Jak ktoś ma konsystentnie szczęście, to to chyba nie do końca jest szczęście. I teraz tutaj szczęście obaj Nawal.
I teraz tu jest polski trener piłkarski, były piłkarz Jacek Magiera. On nawet chyba jakąś książkę popełnił, albo przynajmniej ją promował. Szczęście versus fart, e, gdzie taki czysty, zupełnie randomowy fart przeciwstawił temu, o czym chyba Seneka. Tak, nawet mam ten cytat z boku, że Seneka twierdził, że tak naprawdę szczęście to jest wtedy, kiedy przygotowanie spotyka się z okazją. [śmiech] A i i faktycznie jakby mam dużo przemyśleń na temat tego, jak szczęściu można pomagać. Ostatnio nawet w wywiadzie z founderem Andurila z Palmerem Lucky też było parę rzeczy fajnych na temat szczęścia, więc generalnie tu miałem kilka fajnych porad i szczęściem można zarządzić. To jest też bardzo ważna bardzo ważna konkluzja z Maestra. To fakt, to ja tylko powiem, że faktyczniej kilka razy już to gdzieś tam się pojawiało, ale te cztery poziomy szczęścia według Naevala, jak on to sobie tam opowiada, to jest dobra rzecz, nie? I to też się sprowadza do Blind Luck. To jest ten pierwszy podstawowy, znaczy nie szczęścia, tylko no takiego szczęścia szczęścia takiego pod tytułem LCK farty i tak dalej. Nie, słuchajcie, mamy 9:31.
Dzięki bardzo. Jakoś dojechaliśmy szczęśliwie do końca. Wojtek nas wrócił. Mimo problemów technicznych, mimo Ale dzisiaj byliśmy w miarę lucky, jeżeli chodzi o losowanie bugów w Riversidezie. Nie było niczego. Kilka na początku, których nie widzieliście. [śmiech] Dobra, słuchajcie, przydacie się, łapka w górę, to kto już dostał invitation do Cometa od Perplex City? Nikt jeszcze nie ma. Ja miałem się spytać, kto z was jeszcze tam dostał telefon z mety, to już pytałem, ale może coś się zmieniło. Nie, ja nie mam. Ja też jeszze czekam. Nie chcę płacić za maksa. Dobra, Fojak też się nie przyznają, że oni mamy, że my korzystamy, bo ty chyba też z tej z tej licencji od niego, który znowu ją wypuścił i pewnie nam nie dają, bo nie płacimy, ale nie płacimy jeszcze. Chcielibyśmy kometa. Nie. Dobra, słuchajcie, dzięki bardzo za dzisiaj. Było fajnie, fajnie było pogadać. Mam wrażenie, że nie, nie wyczerpaliśmy tematu, ale no tak to zazwyczaj jest.
That's live. Trzeba zostawić tych słuchaczy i widzów z niedosytem. W międzyczasie miłego piątku, miłego weekendu. Pamiętajcie ostatnim brzu, które pojawiło się dosłownie chyba ze trzy dni temu. Polecamy. A i co do usłyszenia w następnym odcinku. Polecamy się na przyszłość. Hej. Yeah.

Polecane z serii Coffee

Cały katalog